Porażka drogą do sukcesu… Serio?

Serio. Przynajmniej według wielu specjalistów od odnoszenia sukcesów. Ale zanim przyjmiemy na słowo honoru, że dobrze jest odnosić porażki, zastanówmy się nad tym przez chwilę.tmp_woman-1733891__180-405666849

Ok. Czyli hipotetyczna sytuacja: starasz się osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie, z początku odnosisz takie minisukecesiki, ale w pewnym momencie – totalna klapa, tak na maksa. Idziesz z tym do swojego coacha (swojej coachki), a on/ona mówi Ci, że to dobrze, że tak się stało, bo ta porażka pomoże Ci odnieść większy sukces.
Co Ty na to?
a) przytakujesz i cieszysz się, że udało Ci się odnieść porażkę, i już myślisz o kolejnej, żeby późniejszy sukces był jeszcze większy
b) przytakujesz, żeby nie urazić uczuć swojego coacha / swojej coachki, bo wiesz, że o uczucia innych trzeba dbać, ale w duchu sobie myślisz, że to już chyba Wasze ostatnie spotkanie (coach(ka) odniósł/odniosła porażkę w utrzymaniu Cię jako klienta, ale pewnie i tak uzna, że to dobrze, bo dzięki porażce z Tobą, w przyszłości odniesie większy sukces) i zostajesz sam(a) na sam(ą) ze swoją porażką
c) nie przytakujesz, przełykasz porażkę godząc się z tym, że czasami porażka jest tylko porażką (tak jak czasami cygaro jest tylko cygarem) i zabierasz się do pracy, aby następnym razem odnieść jednak sukces
d) w ogóle nie idziesz do coacha / coachki
e) ?

Ok. Czyli jest trochę sposobów poradzenia sobie z porażką. Jest jednak jedna stała w tej układance. Porażka. Porażka jest porażką jakkolwiek by się na nią nie popatrzyło. Oczywiście, czasami można przekuć ją w sukces, ale czasami porażka sprawia, że szansy na ten sukces już nie mamy – przynajmniej nie w tej dziedzinie, nie w tym roku, nie na tych zawodach.

To co jest ważne przy radzeniu sobie z porażką, to rozdzielenie dwóch światów: teraźniejszości i przyszłości. Jeżeli, przykładowo, odnieśliśmy porażkę na zawodach sportowych, to na tych zawodach sukcesu już z niej nie wypracujemy, ale możemy wyciągnąć naukę z tej porażki i pomimo tej porażki, a może i trochę dzięki tej porażce (bo zauważyliśmy błąd, na który wcześniej nie zwracaliśmy uwagi) możemy tak pracować w przyszłości, aby następnym razem mieć większe szanse na sukces. I w tym sensie porażka może nam pomóc w odniesieniu sukcesu.

Myślenie o tym, że porażka się nam do czegoś przyda może być swego rodzaju balsamem kojącym ból/wkurzenie związane z porażką i pozwolić nam szybciej zabrać się do pracy nad potencjalnym przyszłym sukcesem.

Pogodzenie się jednak z faktem, że porażka jest porażką i pozwolenie sobie na przeżycie zawodu i wkurzenia tą porażką jest jednak równie ważne jak wyciąganie z niej wniosków na przyszłość.

Aha, no i – celowanie w odniesienie kolejnej porażki, aby w przyszłości odnieść sukces nie jest najlepszą strategią rozwoju. Jak się zdarzy, to się zdarzy, ale jednak warto zrobić wszystko co w naszej mocy, aby się nie zdarzyła (np. nie iść na imprezę przed ważnym meczem czy egzaminem). Ale to chyba oczywiste…

Podsumowując – czy porażka to droga do sukcesu? czy warto odnosić porażki?
Porażkę można wykorzystać do odniesienia sukcesu, ale zdecydowanie powinna być ona raczej wypadkiem przy pracy niż celowym działaniem. No, chyba, że nasza porażka oznacza cudzy sukces, a nam bardziej zależy na sukcesie tej drugiej osoby niż na własnym. Tylko wtedy porażka nie jest już porażką, a sukcesem. Ale to inna bajka.

Powodzenia w odnoszeniu porażek, sukcesów, lub innych.